2007-08-18 >> Coś sie kończy, coś się zaczyna Ah te wakacje. Tyle zmian. Jakoś w połowie lipca pojechałam z przyjaciółmi nad morze. Dzięki Bogu wystraczy im powiedzieć na 2 dni przed „jedziemy!”i nikt nie protestuje, nie marudzi, nie smarka. Polska nadmorska imprezownia. Tańce do białego rana, spanie na plaży w ciągu dnia. Miły hotel. Super pogoda (tak, tak, ten jedyny gorący tydzień tych wakacji). I jakie emocje! Zaczęło się drugiej nocy i trwa do teraz. Klub jak to klub: głośna muzyka, lasery światła, przytup. Troche już zmęczona, bo to w końcu 4 rano podbierając się baru odpoczywam przy drinku. Podbiega do mnie kumpel (śliczny jak obrazek, normalnie nie moge się na niego nigdy napatrzeć) podjarany, że „wyrywa właśnie fajną dupencję i że zaraz mi ją przywlecze i pokaże”. Nie wiem co ja jestem. Juror w jakims konkursie... Fajna mała czarnulka. Na oko jakieś 17 lat. Lekko wstawiona, ale kto nie był. Wiją sie przedemną w jakimś wężowym tańcu w rytm durnego przeboju jakiegoś durnego jamajczyka. Dziwnie tak patrzeć na dwójke ludzi zajętych sobą, zwłaszcza, że on patrzy się cały czas na mnie. Po kolejnym sprzężeniu zwrotnym i jego ugrycieniu w ucho zrobiło mi sie trochę gorąco i nieswojo i z intensywnością zajęłam się swoim drinkiem. Po jakich 20 minutach podchodzi i mówi, że idą do niego. „Jak nie porucham w tym odcinku to chyba wybuchne” mówi śmiejąc się, poczym pochyla się i liże mnie lekko w szyję. „ Słona jesteś. Może poszłabyś z nami?” Nie jestem pruderyjna, ale przez chwilę zabrakła mi tchu. I troche zmiękły mi nogi. „Nie dzięki nie lubie nastolatek” (co ja gadam!) Wypiłam jeszcze 2 drinki, pożegnałam się z resztą i powlekłam do pokoju. Leżak, balkon, papieros, łuna wschodu słońca. Bujam się i słucham jak obok się pieprzą, bo pokoje mielśmy akurat obok siebie. Wiem, że to nieładnie podsłuchiwać... ale jakos nie mogłam sie powstrzymać;-) Skończyli.Młoda chyba poszła pod prysznic, a on na balkon by przyłapać mnie na gorącym uczynku. -Nie niekrępuj się, nie musisz się ubierać. -Wiem. Długo tak tu jesteś? -Wystarczająco by słyszec jak ją zarzynasz. Ty ją tam pieprzyłeś, że rozdzerałeś na pół. -... słońce wstaje. Idziemy się wykapać? -Troche zimno. -To weźmiesz coś ciepłego. Chodź. Musimy pogadać -A ona? -Jaka ona? -Kutas z ciebie straszny Poszliśmy. Woda nie taka strzaszna, zero fal jak w jeziorze. Ale szare niebo ciepła nie daje. Opatuleni w bluzy siedzimy i palimy skręty -wiesz, że Cie zdradzał -Wiem. I troche juz byłam tym zmeczona. Nie tak się umawialiśmy. -Jak długo byliście razem? -Nigdy nie byliśmy razem. Ale tak na oko 7 lat. -I dopiero rok temu postanowiliscie, że nie będzie nikogo innego. Śmieszni byliście z tymi swoimi grami ludźmi.Ale skoro wiedzialaś, że obrabia Cię na boku to czemu czemu tak długo to ciągnełaś -początkowo nie bylam pewna. Poza tym, -trudno tak po prostu przestać. Albo przyzwyczaić sie do innego (...) -zimno Ci? -Trochę. -No to chodź tu. Oparta o niego plecami czuję jego ciepły oddech na szyi i lekkie muśnięcia ustami. -ze mną byłoby ci dobrze. -Może -uwielbiam Cię i chyba się w tobie zakochałem -to dlatego musiałeś puknąć tę gówniare -musiałem jakoś zwrócić na siebie twoją uwagę. Poza tym. Powiedz czy przez chwile nie chcialaś iść z nami. Albo byc na jej miejscu Och jak przyjemnie. Ciepła dłoń sunąca w dół po brzuchu. Palce jak ciepłe ślimaki szukające celu. „Ale mam kilka warunków...” (Boże jak dobrze) „Nikt poza mną nie ma prawa tak cię dotykać. Jestem tylko ja”. (jejku, nie przestawaj) „odstawiasz prochy” (jęknięcie) „...cicho maleńka” (ciepły pocałunek tłumi jęk. Jezu jak dobrze) „No i ostatnie. Seks przynajmniej 15 raz w tygodni” skomentuj (8) 2007-06-26 >> X nie chcę nie umiem i nie będę skomentuj (6) 2007-04-09 >> są rzeczy których nie umiem Nie umiem robić zbyt dużo w domu. Umiem gotować, to fakt, ale już sprzątanie mi nigdy nie wychodzi. W domu rodzinnym zawsze było kilka osób z „obsługi’ A to Pani Madzia od sprzątania i gotowania , Pan Stanisław – ogrodnik. Jak urodziła się moja siostra to była też jej niańka. Dlatego też straszną tragedią było, gdy Pani Ania, która sprząta w moim mieszkaniu, rozchorowała się na tydzień przed świętami i nie mogła przychodzić. A no bo tak jak bardzo nie umiem sprzątać tak bardzo lubię porządek. Po 3 dniach zalegania w kurzu i przewracania się o kępy kocich włosów walających się po mieszkaniu zabrałam się sama do pracy. Z odkurzaniem i myciem podłogi jakoś mi poszło, mimo że wody do mopa nalałam za dużo i trochę mi się wylało. Zupełnie inna sprawa była z myciem łazienki W połowie akcji przyszła Alis i mało się ze śmiechu nie posikała na moją świeżo umyta podłogę gdy zobaczyła jak próbuję szczotka do kibla wyszorować zlew. No co, to ceramika i to ceramika…. …a mówiłam, że mnie nikt nie nauczył skomentuj (15) 2007-01-29 >> sweet kiss - Nie idziemy jutro na narty. idziemy na saune - ok - zgodziłam się, chociaż bałam się tego co się na pewno stanie Poznaliśmy się 3 dni wcześniej. Syn znajomych znajomych mojej mamy. Pozór koleżeństwa i luźna atmosfera wakacji pozwoliła nam skryć nasz mały sekret. Ja jaka jestem każdy wie. On, hmm…, taki zwyczajny. Widzi się go i człowiek wie, że jest miły i krzywdy nie zrobi. Trudno powiedzieć czy przystojny, bo na interesującą fizjonomię składa się kilka rzeczy: ciemna oprawa oczu, ładne usta. Uroda trudna do definiowania. . Zaczęło się niewinni. Co dwoje ludzi, którzy ledwo się znają może robić w Cavalese, wśród rodziców i małych dzieci znajomych rodziców. Ano pić i oglądać filmy. I tak w czasie wieczornego nic-nie-robienia stała się rzecz niezwykła. Zaczęliśmy rozmawiać. Siedzimy w pokoju każde z flachą 1,5 l wina i lekko bełkocząc robimy sobie miłą atmosferę. - A wiesz, że ja nigdy nikogo nie przeleciałam. - no co ty?!To ile ty masz lat. - Jestem w klasie maturalnej. - śmiech - nie śmiej się - ale dlaczego - nie wiem jakoś nie było okazji - (śmiech) a całowałeś się chociaż? - No to akurat tak - to pokaż jak (nie wierze własnym uszom) - a proszę cię bardzo (wiem, że rozmowa na poziomie ‘cześć Tereska”, ale cóż IN VINO VERITAS) I zaczęło się. - tak dobrze? - tak, tylko trochę delikatniej. - nauczysz mnie. (to było stwierdzenie) - tak Niestety tego wieczora musieliśmy przerwać lekcje, bo rodzice zaczęli zbierać się do spania a jakoś tak z tatą za ścianą to nie to samo Nie poszliśmy na narty. Poszliśmy na suanę. Ciepło. 70 stopni. Nikt prócz nas nie został w hotelu. Gorące deski parzą w tyłek i plecy gdy leże z rozłożonymi nogami i jęczę wpijają palce w jego ciepłe włosy. Wystarczyła jedna wskazówka. Pojętny uczeń ;). Pot leje się strumieniami wiec unikając tortury zimnej balii lądujemy w ciepłym łóżku. Wszedł we mnie powoli, co mnie dość zdziwiło bo spodziewałam się raczej zachłanności. Brał mnie wolno, rozkoszując się każdym ruchem. I to ja, mimo ze myślałam, że będzie inaczej dochodzę po chyba 5 ruchach tak gwałtownie, że aż zabolało. skomentuj (7) 2006-12-26 >> ZOMBIE GIRL Boże dziecko jak ty strasznie wyglądasz. W sumie ta uwaga mojej mamy jest jak najbardziej na miejscu(tj. była gdyż do tej pory zdążyłam doprowadzić się do porządku). Nierówno opalona, wychudzona (6 kg to dla mnie straszna różnica),sińce pod oczami. Podróż z Francem (moim ojczymem) do Izraela okazała się świetnym pomysłem. Z racji jego zajęć ulokowałam się u hmm, kuzyna (siódma woda po kisielu) który za nastoletniości wkroczył w kolorowe towarzystwo trance’owów i acid’owców i świetnie się z tym czuje. 5 bezsennych nocy w knajpach Telawiw’u i imprez w plenerze. Dźwięk wżerający się w mózg, kwas ten mózg przepalający, pochodne fenylopropylanu spalające neurony. Hebrajski techno angielski acid włoski trance. I 6 kilo mniej skomentuj (4) 2006-11-01 >> OSTATNIA WIELKA SCENA - popatrz jaka jesteś piękna - wiem - Ty zawsze wszystko wiesz (to pytanie czy stwierdzenie?) - nie wiem tylko czy mnie już kochasz - mówiłem Ci już - tak. Ja też tego jeszcze nie wiem. - nigdy Cię pod tym względem nie oszukiwałem - wyobrażasz sobie byśmy kiedyś nie byli razem? - mam bujną wyobraźnię, ale tego nie umiem sobie wyobrazić. - to może to jest właśnie to? - nie wiem. Przynosisz mi ulgę. Musisz mnie cały czas inspirować. - przecież Ty nic nie robisz to w czym mam Cię inspirować? - Ty robisz za nas dwoje. I się wykańczasz - nie umiem postępować inaczej. …ożeń się ze mną. Będzie nam łatwiej - nie mogę - dlaczego? - bo Ty nie zrezygnujesz ze swojego życia, ani ja ze swojego. Tak jest lepiej. - wygodniej, to lepsze słowo. Ale dlaczego? - bo razem byśmy się chyba nudzili. Muszę się od Ciebie uniezależniać, codziennie. I Ty ode mnie też. Bo inaczej będę dla Ciebie niedobry skomentuj (9) 2006-09-07 >> NEW KIDS ON THE BLOCK w odpowiedzi na zalewające mnie setkami listy zazwyczaj tej semej treści - kiedy cos napisze - odpwiadam, ze prosze pozowlić mi wrócić do wawskij szarej rzeczywistosci bym w ciszy wsród swoich poduszek mogła sklecić spokojnie kilka zdań, gdyż jak na dzień dzisiejszy jak i poprzednie od dwóch miesięcy jest to wyjątkowo niemożliwe, gdyż nie moge ps.własnie obrzygał mnie bobas i zaczyna ryczeć. si ju lejter w październiku (alis-30 września u mnie. zbierz ludzi i tyle koksu ile zdołasz unieść) skomentuj (2) |
|
|||||||